Recenzje aysnel
13.02.2018
Recenzja: The Fall Part 2: Unbound
The Fall Part 2: Unbound w bazie gier
9.0
/10
Ocena
Recenzja: The Fall Part 2: Unbound

The Fall Part 2: Unbound stanowi kontynuację ciekawej, mrocznej i wielokrotnie nagrodzonej cyberpunkowej opowieści, zapoczątkowanej kilka lat temu. Sprawdźmy, czy warto było czekać tyle czasu na kolejne przygody sztucznej inteligencji zwanej ARID.

Pierwsze The Fall wyszło w 2014 roku spod rąk kanadyjskiego studia Over the Moon. Ten swoisty miks gry przygodowej i metroidvanii, w połączeniu z ciężką fabułą inspirowaną twórczością Izaaka Asimova (rosyjsko-amerykański pisarz SF) oraz klimatyczną oprawą graficzną, zdobył całkiem sporą grupę fanów. Tytuł opowiadał o ARID, sztucznej inteligencji prowadzącej skafander bojowy, która próbuje uratować rozbitego na nieznanej planecie pilota statku kosmicznego. Długo musieliśmy czekać na następną część, ale jak to mówią – lepiej późno niż wcale.

The Fall Part 2: Unbound #1

Nie bez powodu wspominam tyle o poprzedniczce, bowiem akcja The Fall Part 2 zaczyna się tam, gdzie zakończono „jedynkę”. Tym razem ARID, działając wbrew swoim protokołom, trafia do swoistej globalnej sieci i sama musi walczyć o przetrwanie. O dziwo znajomość pierwszej odsłony nie była mi specjalnie do szczęścia potrzebna i krótkie przypomnienie w grze wystarczyło do zrozumienia założeń fabuły, aczkolwiek i wcześniejsze The Fall z przyjemnością później nadrobiłem. Tym razem za wszystkim stoi tajemniczy „Użytkownik”, którego ARID próbuje odnaleźć. Jej droga prowadzi przez kilka różnorodnych światów, gdzie przejmuje kontrolę nad napotykanymi robotami, m.in. wiernym lokajem z wymarłej rezydencji, niespełnionym artystą czy cizią o konkretnych kształtach pracującą w podrzędnym barze. Każdy z nich to osobna historia opowiadająca o ludzkich uczuciach, przywarach, ale też dążeniach czy etyce. Nie pada w nich wprawdzie wiele słów, a wszystkiego dowiadujemy się raczej poprzez działania przejmowanych postaci oraz otoczenie, jednak przyciąga uwagę i potrafi autentycznie zaciekawić. W każdym razie fabuła jest mroczna, ciężka i wypełniona symboliką, więc jeśli poszukiwaliście opowieści wymagającej sporej uwagi czy czegoś, co skłania do przemyśleń, to bardzo dobrze trafiliście.

The Fall Part 2: Unbound #2

W sukurs fabule przychodzi oprawa wizualna, przypominająca nieco tę z innego klasyka przygodowego – Limbo. Właściwie nie sposób myśleć tutaj o grafice bez historii i vice versa – spojone zostały w jedną całość. Wylewająca się z ekranu mroczna atmosfera, rzut pseudo-2D jak w przygodówkach, różnorodność otoczenia i klimatu – od minimalistycznie zaprojektowanych cyber-korytarzy, poprzez lokacje w stylu noire, po przemysłowe struktury, stację planetarną i wiele innych – tworzą niesamowitą otoczkę, silnie działającą na nasze zmysły. To nic, że poziom graficzny jest bardzo różny, mieszając lepiej wykonane elementy otoczenia z tymi w stylu retro, gdzie czasem straszą piksele. Podobnie jak w poprzedniej części, taki był już zamysł twórców, co sprawdza się znakomicie i funduje nam wrażenia estetyczne najwyższych lotów. Całość uzupełnia świetna melancholijna muzyka, mocno podkreślająca to, co dzieje się na ekranie TV.

The Fall Part 2: Unbound #3

Na koniec pozostawiłem mechanikę, która jest bardzo prosta i charakterystyczna dla przygodówek point’n’click oraz tytułów gatunku metroidvanii. Przemierzamy wirtualne korytarze, strzelając do napotkanych przeciwników i próbując dostać się do hubów przenoszących nas do „realnego świata”. Ten element zabawy sprawdza się bardzo dobrze, zwłaszcza że niedogodności walki z jedynki zostały poprawione (zresztą, jeśli ktoś chce, może starcia niemal całkiem wyłączyć). Największą przyjemność sprawia jednak część przygodowa gry, gdy przejmujemy naszych robotów-hostów. Musimy nagiąć ich do swojej woli, aczkolwiek to nie takie proste, bowiem działają według swoich protokołów, które właściwie są nie do złamania. Trzeba więc dobrze ich poznać, by wiedzieć, jak wykorzystać ichnie przyzwyczajenia na swoją korzyć. W tym celu przemierzamy dostępne lokacje, poszukując przy pomocy latarki (bądź innego źródła światła) przydatnych informacji oraz przedmiotów i używając ich w odpowiednich miejscach. Trzeba przyznać, że zagadki i inne problemy logiczne zostały w większości bardzo kreatywnie zaprojektowane – nie są banalne, więc nie nudzą, lecz też nie tak trudne, by irytować. Płynnie wynikają z zastanej sytuacji i czasem wystarczy się zastanowić, jak my zareagowalibyśmy na dany problem, a rozwiązanie nasuwa się samo. Z drugiej strony, zdarzyło mi się parę momentów, kiedy niezbyt wiedziałem, co dalej zrobić, i musiałem zdać się na sprawdzoną metodę prób i błędów, ale właściwie w niemal każdej przygodówce takowe się zdarzają.

The Fall Part 2: Unbound #4

The Fall Part 2: Unbound jest większe, dłuższe oraz ciekawsze niż część pierwsza, która również była świetną grą i można ją kupić w jednym pakiecie z dwójką. Dla fanów poprzedniczki, Part 2 stanowi oczywiście pozycję obowiązkową, ale i wielbiciele cyberpunkowych klimatów znajdą tu coś dla siebie, niezależnie od preferowanego gatunku. Szkoda tylko, że tytuł ten opłaca się kupić tylko w zestawie z poprzedniczką za 92 zł, bo jedynie w takim układzie cena jest przystępna.

Grę do recenzji dostarczył nam deweloper.

The Fall Part 2: Unbound
Nasza ocena: 9.0/10
aysnel
Bardzo udana kontynuacja przygodowo-metroidvaniowego tytułu sprzed 5 lat. Tym razem ARID walczy o własne przetrwanie, przejmując ciała innych robotów. Poprawiono niedociągnięcia poprzedniczki oraz wzbogacono i wydłużono rozgrywkę.
  • Plusy
  • Warstwa fabularna
  • Klimatyczna oprawa audiowizualna
  • Wciągające zagadki części przygodowej
  • Przejmowani przez ARID bohaterowie
  • Dłuższa i bardziej rozbudowana rozgrywka niż w jedynce
  • Minusy
  • Sporadyczne momenty, kiedy nie wiadomo co zrobić i gdzie iść
  • Część metroidvaniowa mogłaby być bardziej rozbudowania
  • Ze względu na cenę (71 zł) samodzielnie nie warto kupować tej odsłony
playstation 4 recenzja The Fall Part 2: Unbound