Recenzje Daniel Stroński
30.09.2017
Recenzja: SteamWorld Dig 2 (PS4)
SteamWorld Dig 2 w bazie gier
9.0
/10
Ocena
Recenzja: SteamWorld Dig 2 (PS4)

Znowu to zrobili! Twórcy świata SteamWorld nie tworzą zwykłych gier, wyciągając co najlepsze z każdego gatunku, za który się łapią, i dostarczając istne arcydzieła. A kiedy robią sequel? Wtedy możemy mówić wyłącznie o perfekcji.

Parę lat temu dostaliśmy na PS4 i Vicie pierwsze SteamWorld Dig – połączenie Boulder Dasha i symulatora górnika, gdzie kopiemy w ziemi, szukamy minerałów, sprzedajemy je, kupujemy sprzęt, dzięki któremu możemy kopać jeszcze głębiej – i tak w kółko. Proste, a przy tym niebywale wciągające założenia zaowocowały świetną, acz krótką grą, którą dzięki losowemu generowaniu świata można było przejść kilkukrotnie i nie odczuć ani grama znużenia. W „dwójce” twórcy mogli dać po prostu dodać parę nowych gadżetów i mielibyśmy zupełnie nową przygodę – ale przecież takiej fuszerki ekipa z Image & Form odwalić nie jest w stanie. Ostatecznie zamysł na zabawę znacznie się zmienił, a sama produkcja może konkurować w walce o tytuł najlepszego indyka tej generacji.

Zapomnijcie o ograniczonym kopaniu w ziemi i losowych poziomach. SteamWorld Dig 2 porzuciło to na rzecz własnych projektów ogromnego świata podziemi (i nie tylko), który zwyczajnie przerodził się gatunkowo w Metroidvanię z prawdziwego zdarzenia. Do kilofa i młota pneumatycznego dochodzą bomby, liny z hakiem, a później nawet jetpacki, otwierając nowe przejścia i pozwalając osobom lubiącym wyzwania dostać się w niektóre miejsca znacznie szybciej… jeśli tylko wykażą się małpią zręcznością. Czy wiedziałem, że dostanę w końcu plecak odrzutowy? No, widziałem go gdzieś na materiałach w Sieci. Czy spokojnie na niego poczekałem i nie straciłem 15 minut na dostanie się w pozornie niedostępne miejsce, korzystając z odbijania się od ścian i wystrzeliwanej liny? Cóż… No, ale w końcu się dostałem!

SteamWorld Dig 2 daje zupełnie nowe gadżety i niespotykaną wcześniej wolność w przemierzaniu plansz. Gra oferuje również rewelacyjne, ale też miejscami diabelnie trudne pokoje wyzwań i tutaj wprawne kontrolowanie postaci i wykorzystywanie jej umiejętności musi iść w parze z logicznym myśleniem. Próbować warto, bo nagrodami są schematy nowych ulepszeń oraz złote zębatki, które w nie inwestujemy. Wciąż musimy zbierać surowce, by zarobione pieniądze wydać na nowy kilof, większy plecak czy mocniejszy pancerz, ale jeśli chcecie łatwiej zauważać sekretne przejścia, mocniej odpychać przeciwników z każdym atakiem czy znajdować czasem dwa kawałki drogocennych kryształów zamiast jednego – trzeba szukać zębatek.

Cały system ulepszeń, wraz ze zdobywanym powoli doświadczeniem (im wyższy poziom, tym lepsze ceny za znajdowane surowce), to elementy RPG, które tylko potęgują frajdę z tego wciągającego zamysłu na rozgrywkę. Świetną decyzją było pozwolenie graczowi odzyskiwać zębatki, by wypróbować inne upgrade’y, przez co nie musimy wybierać ich w ciemno i męczyć się przez resztę gry. Są nawet ryzykowne bonusy, jak np. nagrody pieniężne za każdego zabitego przeciwnika, jednak odnosimy wtedy większe obrażenia. Koniec końców jest to idealne rozwinięcie oryginalnego pomysłu dewelopera, ale to w sumie żadna niespodzianka – studio Image & Form dokładnie wie, co działa i podoba się graczom.

Pierwsze SteamWorld Dig było dla mnie produkcją przeznaczoną wyłącznie na PS Vitę, lecz „dwójkę” zdecydowanie wolę na PS4. Po pierwsze – gra jest bardziej rozwinięta i ze znacznie większym światem, co wygodniej obserwuje się na dużym ekranie. Po drugie – wymaga miejscami nie lada zręczności, więc wolę trzymać pada, dzięki któremu wygodniej jest się poruszać, szczególnie korzystając z liny z hakiem. Vita wciąż dostarcza rewelacyjnych wrażeń wizualnych dzięki OLED-owemu ekranikowi z pięknymi, żywymi kolorami, ale też ponownie nie pomyślano o funkcji Cross-Save, także nie można przeskakiwać między konsolami. Na szczęście wspierany jest Cross-Buy, więc za 84 zł i tak dostajecie obie wersje gry. Tutaj zaznaczę, że na przestrzeni kilku godzin z handheldem nie zauważyłem najmniejszego problemu od strony technicznej, a wyżej opisane preferencje wynikają wyłącznie z wcześniejszego rozpieszczenia DualShockiem 4.

Niecałe dziewięć godzin minęło mi wyjątkowo szybko, a w tym czasie nie przestawałem zachwycać się podkręconym stylem graficznym „jedynki”. Większe wrażenie robi jednak ścieżka dźwiękowa. Jest to wspaniały, przyjemny ambient z miejsca przywołujący znakomite pod tym względem Hotline Miami – zresztą nic dziwnego, gdyż za obie gry odpowiedzialny jest Szwed El Huervo. W takiej właśnie oprawie przyszło mi wyruszyć robocikiem o imieniu Dorothy na poszukiwanie bohatera pierwszej części – Rusty’ego – i zrobiłbym to jeszcze raz… tyle że brak losowości plansz nie zachęca do kolejnych prób. Wrócę do gry na pewno, ale za rok, może dwa. Nie zmienia to faktu, że zdecydowanie wolę takie podejście niż krótkie, losowe przygody w poprzedniczce. Po niemal perfekcyjnym i oryginalnym SteamWorld Heist, deweloper znowu dostarcza indyka najwyższej klasy i widać w tym rękę zapaleńców kochających gry całym swoim sercem.

Gra recenzowana była na PS4 Pro

SteamWorld Dig 2
Nasza ocena: 9.0/10
Daniel Stroński
Steamworld Dig 2 nie jest zwyczajnym sequelem – to zupełnie nowa jakość, czerpiąca zarówno od poprzedniczki, jak i z gatunku Metroidvanii wszystko co najlepsze.
  • Plusy
  • Błyskotliwie rozwinięta formuła pierwszej części
  • Oprawia audiowizualna (szczególnie audio!)
  • Masa nowych gadżetów i ulepszeń
  • Świetne pokoje wyzwań
  • Minusy
  • Chciałoby się Cross-Save’a między PS4 i Vitą
image & form playstation 4 recenzja SteamWorld Dig 2