Recenzje Daniel Stroński
31.07.2017
Recenzja: Tiny Trax (PS4)
Tiny Trax w bazie gier
7.0
/10
Ocena
Recenzja: Tiny Trax (PS4)

Wyścigi zabawkowych samochodzików w VR? Jaki to ma sens? Ano ma i twórcy serii Velocity pokażą Wam w Tiny Trax, że można się z tego cieszyć nawet będąc dorosłym.

Tiny Trax nie jest zwykłymi wyścigami z miniaturowymi autkami. Mamy tu do czynienia z zabawkami Slot Cars, które w naszym kraju raczej nie były popularne. W oryginalnej, zabawkowej formie wygląda to tak, że składamy tory z dwoma „szynami” i osadzamy na nich samochodziki. Po podłączeniu do prądu, kontrolujemy jedynie ich przyspieszenie. Osobiście za młodu miałem styczność z czymś takim, ale zupełnie nie widziałem sensu ścigania się w ten sposób. Okazuje się, że hobby to wykracza poza sferę dziecięcych zabaw i organizowane są mistrzostwa w slot racingu. Tak czy inaczej, dostaliśmy grę wideo i tutaj już rozgrywkę jestem w stanie zrozumieć. Uwaga – wciąga. I frustruje.

Jako że samochodziki nie jeżdżą swobodnie po torze, a posuwają się wzdłuż swojej „szyny”, cała zabawa w Tiny Trax polega na przyspieszaniu i skręcaniu. Jeśli skręcimy idealnie, nie tylko nasze autko nie utraci prędkości, ale też naładuje fragment paska dopalacza. Możemy także przeskakiwać między dwoma „szynami” – i z grubsza to wszystko. Brzmi wyjątkowo nudno, do tego sytuacji nie ratuje fakt, że przez pierwszą godzinę-dwie ciężko wygrać jakikolwiek wyścig. Sztuczna inteligencja przeciwników nie ma problemów z idealnym wykorzystywaniem tej prostej mechaniki, stąd łatwo się zniechęcić. Jeśli jednak poświęcicie grze nieco więcej czasu, niektórzy odnajdą w tym wciągającą zręcznościówkę.

Siłą napędową Tiny Trax są wymyślne plansze. Dzięki PlayStation VR jesteśmy w samym środku pięknie zaprojektowanych dwunastu poziomów, gdzie trasy biegną wokół nas, a my musimy śledzić nasze autko, wykręcając głowę we wszystkie strony. Raz patrzymy w dół, gdy nasza maszyna wjeżdża z pluskiem pod wodę, innym razem zadzieramy łepetynę do góry, oglądając wyścig do góry nogami. To ogromny przeskok od prostych torów, jakie można było za dzieciaka ułożyć na dywanie w pokoju, ale jak wspominałem – tego typu zabawki nie były w Polsce popularne.

Bardziej kontrowersyjny jest tutejszy poziom trudności. Zwykle najpierw zaglądamy do singlowego trybu, zanim ruszymy na podbój sieciowych trybów. Tutaj jednak SI nie wybacza i zwyczajnie nie pozwala wygrywać – a przynajmniej nie przez pierwszą godzinę. Dopiero po takim czasie zaczynamy uczyć się tras, działania zakrętów i ważnej roli, jaką odkrywa dopalacz. Pięć prób zajęło mi osiągnięcie miejsca innego niż to ostatnie, a po jakichś dwóch godzinach udało mi się w końcu zajechać na 1., a potem na 2. miejscu (chociaż cały turniej i tak przegrałem). Zwyczajnie potrzeba czasu, żeby wyczuć zakręty. Z drugiej strony sam proces nauki nie był jakiś wyjątkowo wciągający i zrozumiałbym, gdyby zniechęcił do siebie graczy już na wejściu.

W Sieci poziom się wyrównuje i jest miejsce na błędy, ale nie oszukujmy się – znaleźć chętnych do gry graniczy z cudem. Nie jest to rzecz niemożliwa, ale nie liczcie, że włączycie konsolę z myślą „a, pogram sobie w Tiny Trax” i od razu będą chętni do zabawy. Właśnie z tego powodu ciężko grę polecić. Albo będziecie warować przy konsoli, co chwilę zerkając na lobby i czekając na kogokolwiek online, albo będziecie grali tak długo, aż zaczniecie wygrywać z SI. Nie ma miejsca na cokolwiek pomiędzy. No, chyba że gra trafi do Plusa i nagle serwery się (choć trochę) zapełnią.

Nie sądziłem, że wyścigi „na szynach” dadzą jakąkolwiek frajdę, a jednak da się z Tiny Trax dobrze bawić. Podchodźcie jednak ostrożnie, bo przez tę pierwszą godzinę prawdopodobnie będziecie ciągle przegrywać, a szkoda wydawać 67 zł, by ryzykować w ten sposób. Cieszy mnie to, że deweloperzy eksperymentują z VR-em, ale to bardziej zręcznościówka niż doświadczenie w wirtualnej rzeczywistości i trzeba sobie z tego zdawać sprawę.

Gra recenzowana była na PS4 Pro

Tiny Trax
Nasza ocena: 7.0/10
Daniel Stroński
Tiny Trax przenosi slot racing na nowy poziom, ale sztuczna inteligencja jest bezlitosna. Albo znajdziecie kumpla do grania po Sieci, albo szykujcie się na mordęgę.
  • Plusy
  • Piękne plansze
  • Oryginalny pomysł
  • Po godzince nauki potrafi wciągnąć
  • Minusy
  • Brak możliwości dobrania poziomu trudności SI
  • Łatwo się zniechęcić na początku
  • Tradycyjnie dla gier VR – zwykle puste serwery
futurlab playstation 4 playstation vr recenzja tiny trax