Recenzje Placek17
29.08.2016
Recenzja: Need for Speed: Most Wanted (PS Vita)
Need for Speed™: Most Wanted w bazie gier

Need for Speed jest przeze mnie dość szanowaną serią. Swoją przygodę z grami wyścigowymi zacząłem bodajże właśnie od jednej z produkcji spod tej marki: Porsche 2000. Pewnego dnia dostaję Vitę, a jakiś czas później chyba najnowszą wtedy grę z serii traktującej o nielegalnych wyścigach. Stworzoną przez nieznane mi wtedy studio Criterion Games. Po przejściu tej gry doszedłem do wniosku, że nie ruszę już od nich żadnej produkcji.

Zacznę może od tego, co według mnie gra robi dobrze. Na pierwszy ogień idzie świat, po którym się poruszamy. Jest to swego rodzaju sandbox - przemierzamy swobodnie ulice miasta, szukając kolejnych wyzwań, niszcząc billboardy, łamiąc ograniczenia prędkości tuż przy fotoradarach, uciekając policji itp. Samo miasto wygląda cudnie i temu zaprzeczać nie zamierzam. To samo zresztą tyczy się samochodów - zarówno drogowych oraz policyjnych, jak również i tych możliwych do samodzielnego pokierowania. Same drogi tętnią życiem - często można natknąć się na przejeżdżające pojazdy.

Spodobał mi się również tuning i to, jak został on tutaj rozwiązany. Otóż części do naszego wozu zdobywamy poprzez wykonywanie kolejnych zadań (zazwyczaj przyznawane za zdobycie pierwszego bądź drugiego miejsca). Do tego możemy się w nie wyposażyć już po ukończeniu misji i odblokowaniu danych części. Zrezygnowano z garażu - teraz wszystkich potrzebnych zmian możemy dokonać po wykonaniu zadania. Oczywiście można również tuningować i zmieniać auto w trybie Easydrive. Za jego pośrednictwem możesz też znajdować drogę do następnego zadania. Niektóre ulepszenia do samochodu można również nabyć poprzez spełnienie określonych kryteriów (np. przejedź ileś kilometrów po drodze terenowej).

Teraz trochę o samych zadaniach. Mamy ich cztery typy: wyścig z kilkoma okrążeniami, sprint, osiągnięcie jak najwyższej średniej prędkości na danym odcinku oraz ucieczka przed policją. Każdy samochód ma swój unikalny zestaw zadań, tak więc jest jakaś różnorodność. Jednak kompletnie nie potrafię zrozumieć sensu niektórych animacji pojawiających się przed właściwą grą. Na przykład w jednym zadaniu (polegającym na jak najszybszym zgubieniu policji Arielem) mojego kierowcę zaatakowało coś w rodzaju...czterech policyjnych radiowozów ułożonych na sobie i kręcących się w kółko. Nie wiem, czy to było zamierzone, czy to jakiś błąd bądź żart (bo jeśli żart, to mało śmieszny). A już chyba kompletnie nie rozumiem sensu tych wprowadzających nas do wyścigów z Most Wanted. Ciekawe? W miarę. Ale do takiej gry jak Need For Speed pasują jak pięść do oka. Najlepiej byłoby je sobie odpuścić i pokazać nam na silniku gry moment, w którym nasz przeciwnik przyjeżdża do nas i przygotowuje się do wyścigu.

Same wyścigi z kierowcami Most Wanted to nic szczególnego. Ot, zwykły sprint z ścigającą nas policją w tle i tyle. Jedna konkurencja i praktycznie w każdym przypadku jest to ten sam typ, żadnej różnorodności nie ma w tym konkretnym wypadku. Okazuje się jednak, że samo pokonanie przeciwnika w wyścigu to za mało. Musimy później jeszcze skasować jego brykę. Dopiero wtedy ją odblokujemy i będziemy mogli z niej korzystać. Pozwólcie, że zadam tutaj jasne pytanie. Po co? Już z nim wygrałem wyścig, pokonałem go. Po co mam jeszcze kasować jego brykę? Powiem wam, po co. Aby przedłużyć rozgrywkę. Czasami może się również zdarzyć, że zgubimy delikwenta i będziemy musieli szukać go po dość obszernym mieście, co z pewnością zajmie trochę czasu (zależnie od tego, ile będziesz mieć szczęścia).

Następną rzeczą jest model jazdy. Uznaję go za jeden z bardziej frustrujących wśród ogranych przeze mnie do tej pory gier o tej tematyce. Samochodowi niejednokrotnie zdarzy się nie reagować na komendy jakbyś chciał, w ogóle sterowanie nimi jest niepotrzebnie sztucznie utrudnione. Najbardziej to widać w tych szybszych, jak wspomniany już przeze mnie Ariel. Nie idzie nad nimi zapanować. Nie wspominając o tym, że gra dzieje się w otwartym świecie i należy uważać na niemal wszystko. Usłyszałem raz nawet, że jest to ponoć kalka Need For Speeda i Burnouta (z którego Criterion jest znane). Ale ten koszmarny model jazdy sprawia, że aż odechciewa mi się wypróbowywać ich klasycznego hitu.

To, jak rozwiązano model zniszczeń w tej grze, to też chyba jakieś nieporozumienie. Można spokojnie wjechać w tyłek oponenta w wyścigu lub zaatakować policyjny radiowóz, ale z kolei przywalenie z dużą prędkością w cywilny samochód kończy się dla nas kraksą. Gdzie tu sens? Gdzie logika? Pewnie nie powinienem się jej doszukiwać. Sam fakt wynikający z tych spotkań jest szczególnie irytujący podczas chociażby typowych wyścigów, ponieważ normalne samochody to właśnie jedna ze swego rodzaju przeszkód, a model jazdy niejednokrotnie utrudnia skuteczne wyminięcie ich i uniknięcie kraksy, która może kosztować kilka cennych sekund lub też zwycięstwo w danym wyścigu. Samochodu nie da się jednak doszczętnie zniszczyć, można co najwyżej obić mu karoserię i nie zauważyłem, żeby wpływało to w jakikolwiek sposób na zachowanie pojazdu bądź też jego osiągi. Wystarczy jedynie przejechać przez warsztat (wyglądający trochę jak mini stacja benzynowa), aby samochód wyglądał jak nowy, ale z innym kolorem karoserii. Nie będę wspominał nic na temat przebitych opon po wjeździe na kolczatkę, bo to akurat zostało oddane dobrze.

Teraz trochę o policji. Uznałem jej sztuczną inteligencję za zróżnicowaną. Raz zareagują niemal natychmiastowo, gdy przejedziemy obok nich z dużą prędkością. Innym razem tego nie zrobią pomimo bycia po przeciwległej stronie ulicy. Policję da się nawet oszukać, aby zgubić jej pościg. Raz schowałem się nawet za czymś w rodzaju filara. Było jednak mnie teoretycznie widać, zatem policja powinna mnie łatwo namierzyć. Okazało się jednak, że kręcili się w kółko i ostatecznie nie wpadli na szukanie w jedynym miejscu na widoku. Potrafią oczywiście korzystać ze swoich tradycyjnych "zabawek" podczas pościgu: blokad drogowych i kolczatek. Tak więc, policja w tej grze nie jest zła, ale ma przebłyski głupoty.

Jeśli chodzi o sprawy techniczne, gra chodzi w miarę płynnie, nie wiesza się oraz nie ma przypadków gubienia bądź opóźnionego wczytywania tekstur.

Najnowszy Most Wanted na Vitę nie jest najgorszą produkcją wyścigową (wszak widziałem już gorsze), ale z pewnością jest to średnia ścigałka, a na pewno słaby Need for Speed. Lepiej kupić Undercover na PSP bądź też oryginalne Porsche 2000. Dają więcej radości niż ten tytuł.

Need for Speed™: Most Wanted
Nasza ocena: 5.5/10
Placek17
Średnia ścigałka, słaby Need for Speed. Ma kilka ciekawych innowacji, ale samą grę można było zrobić lepiej.
  • Plusy
  • Ładna grafika
  • Tuning
  • Zróżnicowanie zadań
  • Ciekawe pojazdy
  • Chodzi płynnie
  • Sztuczna inteligencja policji jest całkiem dobra...
  • Minusy
  • ...choć ma przebłyski głupoty
  • Model jazdy
  • Konieczność wyeliminowania wozu Most Wanted po jego pokonaniu
  • Model zniszczeń
  • Niektóre animacje są głupie bądź też kompletnie nie pasują do takiej gry jak Need for Speed
criterion games electronic arts need for speed: most wanted playstation vita recenzja